Mazurska Pętla Rowerowa
relacja z wyprawy rowerowej
(Mazury 2023)
Na Mazurskiej Pętli Rowerowej byłem już kilka razy. Za każdym razem trochę inaczej – inną trasą, w innym tempie, z innym pomysłem na przejazd. Jedna z tych wizyt jest jednak dla mnie szczególna. To właśnie relacja z września 2023 roku, która powstawała na bieżąco, dzień po dniu, w trakcie samej wyprawy.
Ta podróż była też trochę inna z powodów czysto logistycznych. Od 4 września 2023 roku rozpoczęła się modernizacja linii kolejowej z Olsztyna do Pisza, przez co nie miałem możliwości wystartowania z miejsca, które zwykle polecam jako naturalny początek przejazdu Mazurskiej Pętli Rowerowej.
Na szczęście w przewodniku pokazuję kilka alternatywnych punktów startowych. Tym razem skorzystałem właśnie z jednego z nich. Pociągiem dojechałem do Sterławek Wielkich – w tamtym czasie był to ostatni czynny przystanek przed odcinkiem linii kolejowej modernizowanym aż do Giżycka. Dziś sytuacja wygląda już inaczej i można dojechać bezpośrednio do Sterławek Małych, które leżą dokładnie na trasie Mazurskiej Pętli Rowerowej.
Tak właśnie zaczęła się ta wrześniowa wyprawa.

Ta relacja pokazuje jedną z moich wypraw po Mazurskiej Pętli Rowerowej.
Jeśli chcesz poznać całą historię – od przygotowań do pierwszej wyprawy po kolejne podróże po trasie – zajrzyj do „Dziennika Swobodnej Opowieści”.
Zobacz, jak zaczęła się moja rowerowa przygoda.
Z kodem rabatowym: MPR26 otrzymasz darmową wysyłkę dziennika.
Mazurska Pętla Rowerowa – dzień 1 wyprawy rowerowej (Sterławki Wielkie – Węgorzewo)
Wstałem o świcie, o 5:00. Plan był prosty – o 6:30 ruszyć w drogę. Już po pierwszym kilometrze pojawiła się jednak drobna przygoda. Przednia przerzutka odmówiła posłuszeństwa. Początek wyprawy zapowiadał się więc… klasycznie.
Pierwszy etap miał około 41 kilometrów i prowadził mnie na dworzec PKP. Tym razem podróż pociągiem była znacznie prostsza niż kiedyś – po raz pierwszy na tej trasie nie musiałem rozbierać roweru do transportu.
Właściwy start nastąpił w Sterławkach Wielkich około godziny 15:20. Tego dnia przejechałem łącznie 52 kilometry. Trasa prowadziła przez Sterławki Małe, Sztynort i Mamerki aż do Węgorzewa.
Większość odcinka to leśne i szutrowe drogi, choć od czasu do czasu pojawiał się asfalt i fragmenty ścieżek rowerowych. Ostatnie kilometry przed Węgorzewem były już znacznie spokojniejsze – głównie asfalt z kilkoma szutrowymi odcinkami.
Tego dnia nie planowałem zwiedzania. Skupiłem się na samej trasie.










Zobacz, jak zaczęła się moja rowerowa przygoda.
Z kodem rabatowym: MPR26 otrzymasz darmową wysyłkę dziennika.
Mazurska Pętla Rowerowa – dzień 2 wyprawy rowerowej (Węgorzewo – Giżycko)
Pobudka o 6:00. W trasę ruszyłem około 8:00.
Ten dzień okazał się prawdziwym festiwalem dziurawych dętek. Pierwszy kapcie złapałem już na początku dnia. Miała to być dwunasta przebita dętka w tym sezonie, ale szybko okazało się, że zapasowa również jest dziurawa. Czyżby pechowa trzynastka?
Na leśnej drodze w kierunku Pozezdrza przebiłem kolejną. Tym razem była to już czternasta dętka w tym sezonie.

Pierwszym punktem na trasie był MOR Trygort. Miejsce było już prawie ukończone, choć wyglądało na to, że w łazienkach zostało jeszcze kilka rzeczy do zrobienia.
Poranna trasa prowadziła mnie przez gęste krzaki, powalone drzewa i wiele innych przeszkód. Część trasy musiałem prowadzić rowerem. Najważniejsze było jednak to, co znajdowało się na końcu tej trasy – poniemiecki budynek śluzy Leśniewo Górne. Po dotarciu na miejsce ruszyłem w drogę powrotną do Węgorzewa ścieżką rowerową szlaku Green Velo.







Niestety po kilku kilometrach kolejna dętka odmówiła posłuszeństwa.
Tym razem nie było już wyjścia — do Węgorzewa dotarłem taksówką, żeby odwiedzić najbliższy sklep rowerowy.
Po wymianie dętki mogłem w końcu przejść do zwiedzania.
Najpierw odwiedziłem Muzeum Tradycji Kolejowej, które zwiedzałem z przewodnikiem. Na zakończenie trafiliśmy jeszcze na wystawę Stowarzyszenia Wędusz prezentującą militarne pamiątki.
Drugim miejscem było Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie. W muzeum można zobaczyć między innymi makietę regionu Węgorzewa, dzięki której łatwiej wyobrazić sobie układ jezior w tej części Mazur.
Poranna trasa wraz ze zwiedzaniem zamknęła się w około 40 kilometrach.









…
Kolejny etap prowadził z Węgorzewa do Giżycka i liczył około 50 kilometrów.
Na początku jechałem szutrową drogą. W samym Węgorzewie korzystałem głównie ze ścieżek rowerowych. Od miejscowości Ogonki do Pozezdrza dominowała droga leśna – to właśnie tam złapałem wspomnianego wcześniej „kapcia”.
Od Pozezdrza zaczynał się asfalt i zapowiadała się bardzo przyjemna jazda do Giżycka. Niestety po wyjechaniu ze Świdrów aż do samego Giżycka prowadziła droga polna.
Po drodze zatrzymywałem się jeszcze przy kilku punktach infrastruktury rowerowej:
Wieża widokowa Kal była w trakcie budowy. Pod koniec lipca widziałem ją jeszcze w trakcie prac i liczyłem, że przez miesiąc zostanie ukończona.
Wieża widokowa Węgorzewo przy cmentarzu była dostępna, ale również sprawiała wrażenie jeszcze niedokończonej.
- MOR Ogonki wyglądał na miejsce, które będzie jedynie wiatą dla rowerzystów.
- MOR Pozezdrze oraz Pozezdrze Jezioro także były w trakcie prac, choć niewiele już brakowało do ich ukończenia.
- MOR Świdry początkowo minąłem, ponieważ był zasłonięty placem zabaw i musiałem się cofnąć kilka metrów, żeby zrobić zdjęcie.
Patrząc na tempo prac można było przypuszczać, że za rok cała ta infrastruktura będzie już gotowa (2024 rok – przypis autora).









Zobacz, jak zaczęła się moja rowerowa przygoda.
Z kodem rabatowym: MPR26 otrzymasz darmową wysyłkę dziennika.
Mazurska Pętla Rowerowa – dzień 3 wyprawy rowerowej (Giżycko – Orzysz)
Dziś rozpocząłem dzień od zwiedzania Giżycka. Łącznie przejechałem po mieście około 25 km.
Pierwszy przystanek zrobiłem w Centrum Promocji Informacji Turystycznej. Zabrałem kilka ulotek i plan zwiedzania miasta. Kupiłem też przewodnik po Giżycku, który później bardzo przydał się podczas zwiedzania twierdzy.
Zajrzałem również do Pasażu Portowego, gdzie zrobiłem krótką przerwę i chwilę posiedziałem z widokiem na jezioro Niegocin.





Kolejnym punktem była Twierdza Boyen – jedna z najważniejszych atrakcji Giżycka. Spędziłem tam od półtorej do dwóch godzin (dokładnie nie pamiętam). Warto mieć przy sobie latarkę – przydaje się podczas zwiedzania.
Później odwiedziłem Wieżę Ciśnień. Oprócz pięknych widoków na miasto działa tam również kawiarnia. Na poszczególnych piętrach można zobaczyć różne wystawy, między innymi trofea myśliwskie.
Zajrzałem też do Galerii Sztuki Schron. Miejsce zostało odnowione z zachowaniem wielu historycznych elementów, takich jak kaflowy piec czy przeciwwatomowe drzwi. W środku można zobaczyć sporo archiwalnych zdjęć Giżycka. Schron działa dopiero od miesiąca.
Na zakończenie miejskiej części dnia przejechałem się jeszcze Diabelskim Młynem, który dominuje nad plażą miejską.












…
Potem ruszyłem w trasę Giżycko – Orzysz, która liczyła 55 km.
Dziś postanowiłem też policzyć rodzaj nawierzchni na trasie. Wyszło mniej więcej tak:
- ścieżki rowerowe – ok. 20,2 km
- asfalt – ok. 21,3 km
- drogi leśne i szutrowe – ok. 13,5 km (w tym trochę tarek)
Po drodze nie mogłem też pominąć Wieży Widokowej w Giżycku, która już działa i oferuje naprawdę świetne widoki.
Zajrzałem do MOR Wilkasy, gdzie wciąż trwa budowa dwóch budynków.
Później odwiedziłem MOR Kleszewo – tam również jeszcze sporo pracy zostało do zrobienia.
Wieża Widokowa w Marcinkowej Woli jest w trakcie budowy, więc niestety nie mogłem do niej podjechać.
Minąłem też MOR Okartowo, który również jest jeszcze w budowie. Nie zatrzymywałem się – zdjęcie zrobiłem z mostu. Na fotografii nie widać drugiego budynku.
Dzisiejszy nocleg wypada w Orzyszu. 🌙🏨





Zobacz, jak zaczęła się moja rowerowa przygoda.
Z kodem rabatowym: MPR26 otrzymasz darmową wysyłkę dziennika.
Mazurska Pętla Rowerowa – dzień 4 wyprawy rowerowej (Orzysz – Ryn)
Dzisiejszy dzień poświęciłem głównie na pokonanie czterech odcinków Mazurskiej Pętli Rowerowej:
- Orzysz – Pisz: 36,5 km
- Pisz – Ruciane-Nida: 42 km
- Ruciane-Nida – Mikołajki: 21 km
- Mikołajki – Ryn: 26 km
Razem: 125,5 km. 🚴♂️💨
Trasa była bardzo zmienna. Czasem jechałem po ścieżkach rowerowych, potem nagle pojawiał się szuter, a za chwilę znów asfalt.
Najtrudniejszy fragment trafił się między Piszem a Rucianem-Nidą. To tam znalazłem najdłuższy odcinek szutrowy z tarkami oraz piaskowe drogi leśne.
Po drodze pojawiły się też niespodzianki natury – trzy powalone drzewa, które trzeba było ominąć. 🌳



Ze względu na zbliżający się zmrok i skrajne zmęczenie, około 5 km przed Rynem skróciłem trasę. Ten fragment planuję nadrobić w poniedziałek rano.
Ten odcinek Pętli częściowo znałem już z wcześniejszych wyjazdów – podobnie jak pominięte dziś Mrągowo. To miejsca, które miałem już okazję spokojnie zwiedzić.
Miejsca, które odwiedziłem po drodze
Na trasie znalazłem kilka bardzo ciekawych punktów:
- Muzeum w Orzyszu, gdzie można poznać historię tych okolic.
- Muzeum w Piszu, gdzie oprowadzał mnie przewodnik – pan Łukasz, pokazując nie tylko muzeum, ale też fragmenty miasta.
- Schron bierny Regelbau 502 w Piszu, gdzie spędziłem ponad półtorej godziny na fascynującej rozmowie z panem Sławomirem.
- Leśniczówka Pranie, gdzie znajduje się ciekawa wystawa multimedialna.
- Muzeum w bunkrze w Rucianem-Nidzie, które z zewnątrz wygląda niepozornie, a w środku okazało się wielopoziomową niespodzianką.
- Muzeum Reformacji w Mikołajkach oraz dzwonnica kościelna, z której można podziwiać panoramę miasta.
- Zamek w Rynie i Ryńskie Zbiory Muzealne, które przypominają historię tych ziem. 🏰
Infrastruktura na Mazurskiej Pętli Rowerowej
Na trasie sprawdziłem kilka punktów infrastruktury turystycznej:
🗼 Wieża widokowa Nowe Guty – w budowie
🚲 MOR Kwik – w budowie
🚲 MOR Wiartel – w budowie
🚲 MOR Karwica – już działa, można chwilę odpocząć
🗼 Wieża widokowa Krzyże – dostępna
🚲 MOR Ruciane-Nida – działa
🚲 MOR Mikołajki – działa
Ten dzień był pełen różnorodnych wrażeń, emocji i pięknych mazurskich widoków. 🚴♂️🌄
Po raz pierwszy w życiu doprowadziłem swój organizm do absolutnego wysiłku. Na około 6 km przed Rynem naprawdę myślałem, że nie dam rady dojechać do celu. Ostatecznie jednak się udało. Co ciekawe, jeszcze około 30 minut zajęło mi rozłożenie namiotu, zanim niemal wyczerpany położyłem się spać.
Choć cały przejazd miał niewiele ponad 120 km, jechałem z dość dużym bagażem, który wyraźnie wpływał na poziom zmęczenia.







Zobacz, jak zaczęła się moja rowerowa przygoda.
Z kodem rabatowym: MPR26 otrzymasz darmową wysyłkę dziennika.
Mazurska Pętla Rowerowa – dzień 5 wyprawy rowerowej (wycieczka poza szlakiem)
Dziś na chwilę zjechałem z głównego szlaku Mazurskiej Pętli Rowerowej, żeby zobaczyć kilka ciekawych miejsc w okolicy.
Dystans wyniósł około 62 km. Trasa prowadziła głównie drogami asfaltowymi, momentami z większym ruchem samochodowym. Trafił się też dłuższy odcinek starej, wybrukowanej kamieniami leśnej drogi – prawdopodobnie jeszcze z czasów okupacji niemieckiej. 🚴♂️
Głównym celem dnia była wizyta w Wilczym Szańcu, ale po drodze odwiedziłem jeszcze kilka miejsc:
🏠 Muzeum Mazurskie w Owczarni – miejsce, w którym można poznać kulturę mazurską od XIX wieku do połowy XX wieku.
🏞️ Mazurolandia i Park Miniatur Warmii i Mazur – można tam zobaczyć m.in. miniaturowe wersje wielu budowli znanych z Mazur i okolic.
🏰 Wilczy Szaniec – dawna kwatera wojenna Adolfa Hitlera. Zwiedzałem ją z audioprzewodnikiem. To bardzo ciekawa lekcja historii.
🛩️ Wilcze Lotnisko – miejsce z plenerową wystawą Muzeum 303.
To był dzień pełen historii i ciekawych miejsc poza samym szlakiem. Jutro przede mną ostatni etap tej rowerowej wyprawy.











Zobacz, jak zaczęła się moja rowerowa przygoda.
Z kodem rabatowym: MPR26 otrzymasz darmową wysyłkę dziennika.
Mazurska Pętla Rowerowa – dzień 6 wyprawy rowerowej (Ryn – Sterławki Małe)
Dziś postanowiłem nadrobić krótki odcinek, który ominąłem wcześniej przed dojazdem do Rynu.
Trasa Ryn – Wejdyki – Ryn wyniosła około 17 km. To był spokojny przejazd i ostatnie kilometry na Mazurskiej Pętli Rowerowej.
Po powrocie do Rynu ruszyłem jeszcze w stronę Sterławek Małych, pokonując dodatkowe 18 km.
Przed wyjazdem zatrzymałem się przy MOR Ryn – to ostatni punkt infrastruktury Mazurskiej Pętli Rowerowej, który odwiedziłem podczas tej wyprawy. 🏰



Czekając na pociąg w Sterławkach Wielkich, uświadomiłem sobie, że w trakcie tej sześciodniowej wyprawy przejechałem setki kilometrów i odwiedziłem niemal wszystkie punkty infrastruktury MPR – wieże widokowe i miejsca obsługi rowerzystów. Zabrakło tylko jednego. Ciekawe, czy wiecie którego? 🤔
Około godziny 12:00 zakończyłem swoją sześciodniową wyprawę po Mazurskiej Pętli Rowerowej.
To było kilka dni pełnych jazdy, ciekawych miejsc i wielu rozmów spotkanych po drodze. 🚴♂️
P.S. Nie tylko jednego miejsca z infrastruktury nie zobaczyłem, ale również tych w Mrągowie, fragment który całkowicie pominąłem w czasie tego przejazdu.


Z kodem rabatowym: MPR26 otrzymasz darmową wysyłkę dziennika.
